RSS
czwartek, 30 lipca 2009
BLOG UKRAINA RUMUNIA

Blog działa, usługa MMS została naprawiona przez BLOX  także będziemy umieszczać info z wyprawy ze zdjęciami, zapraszam do śledzenia po adresem:

http://motopodrozepl.blox.pl/

20:38, motopodroze_pl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lipca 2009
Ukraina, Rumunia 02-16.08.2009

Jako, że po wyprawie afrykańskiej prawie ślad nie pozostał, no oprócz tego w naszych sercach :D Czas coś nowego zrobić i jako, że finanse nie pozwalają na wiele, skoczymy na 2 tygodnie w objazdówkę po Ukrainie i Rumunii. Może to nie jest nic ambitnego ale zdecydowałem, że jak technika pozwoli to jakieś informację z wyprawy będę wrzucał na bloga.

A adres BLOGU znajdziecie tutaj.

Pozdro

Chomik

13:48, motopodroze_pl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 marca 2009
Nad Warta...

Mimo, że deszcz i zimno to nie wytrzymałem i musiałem pośmigać :) było błotko itp :D mniam mniam ... Nad Warta jeszcze szaro i buro ale ptaszki spiewaly jak w wiosenny dzien, widac wiosna juz blisko...

09:28, motopodroze_pl
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 marca 2009
Motocykle bezpieczne

Wsio poszło gładko i motocykle mamy już w garażu...

 

Dziękuje chłopakom z Kórnika za pożyczenie przyczepki a Grzegorzowi z Apteki za samochód :) 

 

Szybki serwis i trzeba pojechać w las, bo nosi mnie już okrutnie :)

22:35, motopodroze_pl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 marca 2009
Motocykle odbieramy...

Jutro odbieramy nasze Królewny :)... z Gdyni, niestety musieliśmy zaplacic kwote 2630 zł, aby je odebrać ... :( no coz nastepny razem bedzie wiadomo, jak shipnąc bike, aby nie zostac nabitym w butelke...

Mam nadziej, ze motocykle sa cale i nic z nich nie zginelo...

 

11:31, motopodroze_pl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 lutego 2009
Transport motocykli....

Motocykle nam przetrzymują w Hamburgu, do tego doliczyli jakieś koszty 500 euro za przeładunek o których nie było mowy w Cape Town...

Musieliśmy wysłać CPD do Hamburga, mam nadzieję, że dotrą do kogo trzeba i wrócą do nas...

Wychodzi na to, że naprawdę warto mieć sprawdzonego przewoźnika... 

Będziemy potrzebować transport z Gdyni do Poznania jeśli ktoś może pomóc tanio to załatwić to proszę o sygnał...(przyszły tydzień)...

Dzięki.

Chomik - 0660 541 643

12:40, motopodroze_pl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 lutego 2009
Można i tak...
A tutaj strona jednego Niemca, który jedzie naszą trasa na starym Simsonie.... http://slowwaydown.com/
23:03, motopodroze_pl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 lutego 2009
Zdjęcia...

Zrobiłem już wstępną selekcję zdjęć... z ponad 17.000 wybrałem około 10%... poniżej mały kolaż.

 

13:09, motopodroze_pl
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 lutego 2009
Styczniowe uzupelnienie

Wiadomości poniższe przepisałem z komórki:

 

2009-01-09

No i w ciagu dwoch dni doskoczylismy do parku Krugera. Przejechalismy przez Swaziland kraj wielkosci wielkopolski w ktorym krol jest posiadaczem wiekszosci ziemi a kraj produkuje w 95% tczcine cukrowa. Dobra rzecza jest to ze po przejechaniu granicy znow mamy 30 dni na pobyt w RPA takze pewnie wrocimy pozniej niz 27, ale do pracy wrocimy....
A teraz historyjka jaka nam sie wydarzyla a tlumaczy to dziwne zdjecie z samochodem.

Wczoraj dotarlismy okolo 16 do miasta ktore jest rownoczesnie jedna z bram do parku, zmeczeni po 700 km siedlismy na krawezniku i zastanawialismy sie co dalej zrobic z safari itd... W pewnym momencie podeszla do nas pani po 50tce i zaproponowala nam spanie, jedzenie i pranie, troche sie zdziwilismy ale po tym jak powiedziala ze tez jest z mezem motocyklistka zgodzilismy sie. Dom okazal sie piekna chata a na wejscie dostalismy zimny browar do lapki. Peter i Heila to harleyowcy ktorzy objechali rpa miesiac temu i wiedza jak to jest w trasie. Dostalismy obiad, prysznic, wygodne wyrka i malo tego po tym jak uslyszeli ze chcemy do parku i bedziemy wynajmowac samochod zaproponowali swojego LandRovera za darmo ! I tak dzis rano wjechalismy wypasem landim z lodowka, klima, sprzetem turystycznym itp do parku... I jak tu nie wierzyc w cuda... Do tego podczas dzisiejszej jazdy zobaczylismy naprawde z bliska hipcie, zyrafy, slonie, gnu, zebry, leoparda, atakujace gnu lwice, bawoly no bylo pieknie a dzieki tej parze motocyklistow 3\4 ceny mniej. Eh odjazd, wlasnie pije zimne piwko z lodowki a w nocy moze bedzie slychac lwy... Pa...
P.s.
Chinski dzieki za zdjecie ale nie zazdroscimy zimy... Wolimy nasze 30 stopni i zielone otoczenie...

 

 

 2009-01-11

Ehh jestesmy 5 dzien w parku i jest odjazd. Wstajemy rano o 4:30 i caly dzien jezdzimy po parku ktory jest wielkosci Walii, do dzisiaj zrobilismy ponad 700 km ze srednia predkoscia 30 km/h... Zobaczylismy tyle zwierzakow ze dlugo by pisac ich nazwy, niektore widzielismy z odleglosci 4 metrow a inne z kilometrow... Fot mamy ponad 4 tys... Jestesmy pod wielkim wrazeniem zwierzakow ale napewno ryk WOLNEGO lwa z odleglosci 2 metrow przenika do kregoslupa i budzi pierwotny lek, ktorego istnienia nie jestesmy swiadomi. Mielismy szcescie znalezc sie w samym srodku stada sloni, tuz obok nas przechodzily samice z cudownie nieporadnymi mlodymi.

Zyrafy, ktore zastygaja na na 5 minut majestatycznie zujac jedzenie

 

, guzce biegajce ze swoimi mlodymi z uniesionymi ogonkami,

ziewajace hipcie

 

to wszystko trudno ujac w slowach ale odciskuje w naszych umyslach niezapomniane pietno...
Jutro rano o 4 idziemy na wycieczke piesza jestem bardzo ciekawy jak to bedzie... Postaram sie jutro cos napisac :-)
P.S.(od Witka I Asi dla Rodzicow a szczegolnie Taty-Rysia)
TATKO, WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN ! TESKNIMY ZA TOBA I MAMA...KOCHAMY WAS !

2009-01-15

We wtorek wyjechalismy z Krugera, poranny walk w buszu zrobil na nas wrazenie na maksa, szlismy w 8 osob plus dwoch rangerow z ciezkimi sztucerami z amunicja pozwalajaca zatrzymac szarzujacego nosorozca. Rangerzy mowili wiele o zwyczajach zwierzat o roslinach itp wytropili 2 spiace nosorozce i podprowadzili nas na 20 metrow. Klimat niesamowity zwlaszcza jak zaryczal lew w oddali. Nie da sie opisac tej ilosci dzwiekow w buszu, roslin, owadow, ptakow to trzeba odczuc na wlasnej skorze.


Nastepny dzien spedzilismy z Peterem i Heila byla kolacja w ramach odwdzieczenia sie za samochod a potem dlugie rozmowy. Dzis o 6 ruszylismy na Cape Town, w tej chwili zostal nam rowno ostatni tysiac km do celu... Ehhh padam na pysk po dzisiejszych 800 km. Pa.
 

 2009-01-18

Od dwoch dni jestesmy u Neila w Betys Bay do konca wyprawy bedzie to dla nas baza wypadowa. Do Cape Town mamy 80km ale  jeszcze do niego nie dojechalismy odkladamy ten moment chyba dlatego ze to juz koniec wyprawy. Wczoraj pojechalismy na Przyladek Dobrej Nadzieji i Cape Point

a jutro mamy w planach Przyladek Igielny czyli najdalej wysuniety na poludnie kraniec Afryk. Zobaczylismy takze pingwiny, sa takie slodkie i nieporadne, ten gatunek mieszka na poludniu Afryki i tylko tutaj. 

Tereny wokol sa przepiekne i bardzo przypominaja wybrzeze Hiszpanii i Gibralta. W tym tygodniu mamy do zalatwienia transporto moturow i bilety powrotne.. Dzis leczymy sie po imprezie integracyjnej z lokalesami.. ale Ci poludniowo afrykancy duzo pija masakra...

 

 

 

Cape Point

 Przyladek Igielny dalej byla juz tylko Antarktyda...miejsce gdzie stykaja sie Ocean Atlantycki i Indyjski. Miejsce bylo bardzo fajne bo w przeciwienstwie do zatloczonego Przyladka Dobrej Nadzieji tam bylo pusto a my spedzilismy kilkanascie minut myslac ile trzeba bylo przejechac aby dostac sie na sam koniec kontynentu afrykanskiego...

 2009-01-22

Wyslalismy motocykle i mielismy juz zakupione bilety na samolot. Motocykle w koncu poszly statkiem bo okazalo sie ze jednak sporo taniej wychodzi niz wysylka za posrednictwem samolotu. Zalatwilismy firme ktora je zapakowala w skrzynie i odstawila do portu.

 

 

 

2009-01-27

Ostatni zachod Slonca w Afryce... bylo nam baardzo smutno...

 

To dzien wylotu z Cape, lot trwal 12godzin i 20 minut i jest masakrycznie dluuugi i ciezki, do tego nad rownikiem trzeslo przez dobre 3 godziny wiec spacsie nie dalo po wyladowaniu w Londynie musielismy przejechac z Heatrow na Luton i tam zlapalismy lot do Poznania.. i tak zakonczyla sie nasz wyprawa..

 Ostatnie zdjecie z widokiem na Table Mountain i Cape Town

 

Na lotnisku przed wylotem

 

Wkrotce ukarze sie nasza realacja na lamach gazety Motovoyager oraz na forum AfricaTwin.

Dziekujemy wszystkim ktorzy pilnie sledzili bloga i przepraszamy ze czesto nie udawalo sie wyslac tylu wiadomosci ile byscie chcieli...

 

19:56, motopodroze_pl
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 02 lutego 2009
Trasa

Poniżej nasza trasa fizyczna na podstawie śladu z GPS. Przygotowuje się  do zamieszczenia ostatnich dni z realcji i zdjęć. Trochę cierpliwości :)

tRASA

14:51, motopodroze_pl
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 stycznia 2009
POLSKA !!!!

Orzeł wylądował dziś o 16:30 przylecieliśmy do Polski z Cape Town po 14 godzinach w samolocie. Niestety zawiodla technika i na blog nie weszlo 6 relacji razem ze zdjęciam,i ale postaram się je wrzucić jutro, bo mam zapisane wszystko w telefonie.

GENERALNIE ZROBILIŚMY  TO !!!! PRZEJECHALISMY CAŁĄ AFRYKE OD PÓŁNOCY PO SAM KONIEC POŁUDNIA NA PRZYLĄDEK IGIELNY.... 

20:08, motopodroze_pl
Link Komentarze (10) »
wtorek, 06 stycznia 2009
Rpa-Mtatha



Znow w trasie, rano o 5 ruszylismy od Johana. Kierunek Park Krugera poprzez Swaziland wiec o jeden kraj wiecej w wyprawie no i wychodzi na to ze zrobimy sporo wiecej km niz 20 tys. U Johana wybawilismy sie wypoczelismy byla plaza, skoki do wody ze skal, kuchnia lokalna i rozmowy z lokalesami. Bylo ekstra i zal wyjechac, zaprosilismy Johana do Polski a w najgorszyw wypadku spotkamy sie w Londynie jak odwiedzi siostre. Motocykle daja rade choc juz w obu wala lozyska glowki ramy jakby co bedziem zmieniac. Lecimy dalej jeszcze dzis 700 km do zrobienia. Pa.
08:34, motopodroze_pl
Link Komentarze (7) »
środa, 31 grudnia 2008
RPA Mdumbi, Sylwester

Wlasnie idziemy na impreze ale wczesniej chcielismy Wam wszystkim zyczyc wszystkiego dobrego w Nowym Roku, spelnienia marzen no i zdrowia... jutro moze jakies zdjecia z imprezki jak beda sily :)

15:31, motopodroze_pl
Link Komentarze (4) »
wtorek, 30 grudnia 2008
RPA - Mdumbi, Wild Coast

Dzien spedzony czesciowo na lenistwie czesciowo czynnie, bo od 8 do 14 lazilismy po okolicznych wzgorzach i skoczylismy z 8 metrow wz urwiska do wody a takze wspinalismy sie po klifie :) bylo fajowo, sie nie bede duzo rozpisywal tylko wrzuce zdjecia.....

From RPA

Domek gdzie mieszkamy (szkola w srodku pelno ksiazek zdjec dzieciakow itp)

From RPA

Nasz plaza.....

From RPA
From RPA

W drodze....

From RPA
From RPA

Jutro od rana przygotowujemy sie do Sylwestra tzn zaczniemy pic jakies piwko poopalamy sie itp :D

18:34, motopodroze_pl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Namibia-Windhoek-Sousslvei

Po wodospadach ruszylismy z kopyta do Namibii. Na granicy okazalo sie ze nie mozna tam zalatwic wiz a najblizsze miejsca gdzie mozna to zrobic to Lusaka albo Windhoek. Przy czym do Windhoek oczywiscie nie mozemy jechac bez wiz.....nogi sie nam ugiely bo do Lusaki 1000km a do tego wyjechalismy juz z Zambi kasujac nasze jednokrotne wizy....nowe kolejne 50$ na glowe. Do tego pani w okienku byla w stylu tych wrednych, wiec przez dwie godziny musielismy ja prosic i blagac a w koncu sprawe zalatwilo niestety az 200$ co znacznie nadszarpnelo nas budzet. Niestety pani dala nam tylko dwa dni na dojechanie do Windohoek przez to przekreslajac calkowicie plany zwiazane z parkiem Etosha. Nastepne dwa dni to jazda i 1400 km. Udalo sie nam dojechac o czasie i wyciagac po kolei wszystkich urzednikow w ministerstwie aby laskawie wydali nam wizy bo oni mieli w glowie tylko swieta albo pasjansa w komputerze....Po otrzymaniu wiz zdecydowalismy sie zaraz uciekac z miasta bo wyglada jak zachodnieuropejska metropolia. Wskoczylismy na szutrowe trasy i po 200km spedzilismy noc nad jeziorkiem aby nastpenego 24.12 dojechac 350 km szutrem ktory jest marzaeniem kazdego offrodowca bo mozna na nim smigac ponad 120 km/h :D do Sousslvei najwyzszej wydmy na swiecie. Po drodze zobaczyismy takze najwiekszy na swiecie meteoryt Hoba i zjedlismy na nim siedziac smaczne sniadanko, fajne uczucie siedzac na czyms takim, wazy ponad 50 ton i jest glownie mieszanina roznych metali. Nastepneggo dnia pognalismy po specjalnie przygotowanej do tego trasie asfaltowej do wydm. Trasa ma 65 km i lezy prawie w srodku zamknietej strefy wydobycia diamentow, dlatego tez aby ograniczyc do minimum wjazd obcych zbudowano te droge i na calej dlugosci stoja zakazy zjazdu z drogi a dostep do drogi jest tylko za dnia.... Wschod Slonca na wydmach to jeda z rzeczy ktore pamieta sie do konca zycia, mienia sie roznymi kolorami zlotym czerwonym zlotym a cienie wydluzaja sie bardzo szybko no jest przepiieknie i trudno to opisac, trzeba zobaczyc....Sam dojazd do wydm to 7 km sypkiego piachu do ktorego wpuszczane sa tylko i wylacznie samochodu 4x4 ale oczywiscie my takze sie wepchnelismy bylo ostro lacznie z guma mojego tylnego kola i ponownym podejsciu do przejazdu w srodku dnia przy 45 stopniach w cieni ale dalismy rade nawet tam gdzie 4x4 sie kopaly.... :D
Po wydamch zaraz uderzylismy na South Africe poniewaz stwierdzilismy ze zdazymy do Johana na Sylwestra i tak jadac codziennie po 500-800 km wczoraj poznym wieczorem dojechalismy na wybrzeze....
No co tutaj duzo mowic jest piekne, zielone wzgorza, urwiska, wysokie surfingowe fale, piiekne Slonce od rana i tanie piwo..... Jutro idziemy na treeking po jaskiniach a poojutrze konie (wszystko mamy od Johana po kosztach a spanie za free w szkole bo teraz sa wakacje.... stad tez darmowy net satelitarny... ) uciekam spac buzka

a tutaj znajdziecie troche naszych zdjec ktore powybieralem z calej poodrozy ale to tylko 2% tego co mamy :)
http://picasaweb.google.com/hamsterpl75/AFRYKA#slideshow/5285287804514908818

22:22, motopodroze_pl
Link Komentarze (3) »
niedziela, 28 grudnia 2008
Zambia-Lusaka-Livingstone


20.12.2008 Po kilku dniach spedzonych nad = jeziorem Malawi ruszylismy w strone Zambii. Wczesniej rozstalismy sie = Johanem ktrory ruszyl do domu przez Mozambik. Granica Mal-Zamb poszla = gladko. Niestety weszlismy w pore deszczowa i co noc padalo i to fest a w = dzien przelotnie ale temp wysokie takze jak szybko moknelismy tak szybko = wysychalismy . Jechalismy przez naprawde dzikie tereny setkami km nie = spotykalismy czlowieka a przed Lusaka przypadkowo trafilismy na polskie = siostry i lekarke pracujace w jednej z misji. Troche mnie tak wcielo jak = p. Jola opowiadala jak to ostatnio widziala znajoma kobiete ktora pozarl = krokodyl zostala tylko glowa i kawalek ramienia... naprawde dzikie te = tereny Zambii. Od tej samej pani dowiedzielismy sie takze o polskiej misji = przed Lusaka a ze zblizal sie wieczor zdecydowalismy sie tam zawitac. = Misja w Kissimi przypomnialo nam sie ze to misja ktora odwiedzil i = opisywal Kazimierz Nowak z Poznania ktory w latach 30 poprzedniego = stulecia przemierzyl Afryke rowerem. Na miejscu spotkalismy polskiego = ksiedza ktory od 27 lat jest w Afryce i okazalo sie ze jestesmy pierwszymi = polskimi podroznikami chyba nawet od czasow Nowaka a przynajmniej od = cwiercwiecza. Wieczor spedziedzilismy na milej rozmowie a noc sucho bo = spalismy w namiotach rozlozony w salce katachetycznej (razem z moto). Od = ksiedza dowiedzielismy sie wiele o Afryce a jedna sprawa mnie uderzyla gdy = ksiadz co rok po porze deszczowej jedzie odwiedzac dalsze wioski to polowy = dzieci ktore widzial przed pora to nie ma bo umieraja na malarie ktora = ciagle zabiera wiecej ofiar niz Aids czy wojna... Po smacznym sniadanku = ruszylismy do Livingstone. Na miejscu trafilismy na super camping Jolly Backpakers moim zdaniem = ideal. Polecam. Livingstone to miasto idealne na tydzien spedzony pod = znakiem adrenaliny na miejscu sa rozne sporty wodne po Zambezi rafting czy = skoki na bungee, safari, zabawy z lwami itp. Wodospady Victorii zrobily na = nas ogromne wrazenie, na zdjeciu czlowiek na tej skale posrodku jest za = maly aby byl widoczny na zdjeciu. Gdy chodzi sie specjalnymi chodnikami = wzdluz wodospadow to mgla wodna powoduje ze jestes caly mokry a przy = wodospadach tworzy sie tecza... Po zwiedzeniu strony zambijskiej = stwierdzilismy ze zobaczymy strone zimbabwe. Nie mielismy paszportow ale = dowiedzielismy sie ze wystarcza przepustki. No to idziemy, jedna bramka = karteczka i luzik, pozniej most i za mostem gosciu z kalaszem. Pytamy = mozemy dalej bez paszportow i wiz ? Tak ale zapytajcie dalej w biurze. Z = nami 3 amerykancow wiec idziemy dalej. Bramka i w budynku po pytaniu o = wejscie dostajemy karteczke. Wchodzimy do kraju mamy dziwne wrazenie bo = nie dosc ze rzadzi nim dyktator ktory zniszczyl ten kraj i bieda okrutna = to jeszcze epidemia cholery... Idziemy az docieray do bramy parku, = niestety wejscie okazuje sie za drogie (20 =24 a ichniejszych 500000000 = =24 mam zdjecie taka inflacja)wracamy. Przechodzimy prawie, ale chca = karteczke, idziemy na luziku do okienka a tam koles chce nasz paszporty i = wizy... Zamurowalo nas, zaczynamy tlumaczyc, ale bez efektu, karze nam = przejsc na strone wejsc i staje sie natarczywy a my nie mamy ani kasy ani = paszportow aby dostac wize itp przechodzimy i zaczynamy sie wycofywac do = wyjscia , wychodzimy i szybko do taksy i krzyczymy do taksiarza ze ma = jechac do mostu ale wypada koles i taksiarz pietra. To my z taksy i = szybkim krokiem w strone mostu. Uszlismy za punkt z info ze do tego punktu = mozemy wchodzic z przepustka a tu samochod z policja i kolesiami z AK-47 = zamyka nam droge, tlumaczymy ale zaczyna sie ostro, juz widzimy kratki = wiezienia i miesiace spedzone na wyjasnianiu naszej tozsamosci itp, a = pierwsze co robia w wiezieniu z opowiadan Johana to gwalca... Naszczescie = znalazl sie kumaty oficer i zrozumial ze to oni nas wpuscili do kraju i = nie moga rzadac wiz itp. Po godzinie nas puscili ale nie dalismy sie = przewiezc na posterunek tylko wszystko obgadalismy za oficjalnym punktem z = przepustkowym info. Eh bylo goraco... Dalsza czesc wieczorem... Jest 40 = stopni w cieniu lecimy dalej..=
20:30, motopodroze_pl
Link Komentarze (4) »
sobota, 27 grudnia 2008
Malawi-Kande Beach 10.12.2008

 

 


Niestety anh w Malawi ani w Zambi ani w = Namibi nie dzialaly mms i sms takze wysylam z opoznieniem.=20 W poniedzialek wjechalismy warunkowo do Malawi okazalo sie ze nie mozna = dostac wiz na granicy i dopiero w Mzuzu w glebi kraju otrzymalismy wizy. = Trzy dni siedzielismy nad jeziorem w Chitimba i odpoczywalismy. Mlody po = nurczeniu dostal zapalenia ucha i siedzial na plazy w reczniku na glowie = bo fest wialo. Co noc pada i burze niektore naprawde duze z oberwaniami = chmur, ale namioty daja rade i jest sucho. Teraz dotarlismy nad srodkowa = czesc jeziora Malawi i czeka nas 2 dni ciezkiego byczenia sie na plazy a = potem walimy do Zambii i wodospady Victorii. Malawi to kraj wokol jeziora = zyjacy glownie z turystyki ale wszystkie campy itp prowadza biali. Ceny = dosc wysokie zarowno jesli chodzi o zarcie jak i camping, benzyne. = Spotkalismy wlasnie wlasciciela knajpy, ktora jest na campie, jest = motocyklista i 10 lat temy jechal tedy i tak mu sie zostalo. Idziemy cus = zjesc do niego. Wczoraj zobaczylismy pierwszy termometr i okazalo sie ze = jest 30 stopni a my odczuwamy to jako przyjemne 24 stopnie, co bedzie jak = wrocimy do Polski pod koniec stycznia, masakra. Czekamy juz na zarcie = ehhh. Pa. =

13:27, motopodroze_pl
Link Komentarze (1) »
niedziela, 07 grudnia 2008
Tanzania-Iringa



Wlasnie jestesmy w drodze do Malawi. Wczoraj na Mikolaja dostalismy prezenty od Afryki w postaci zobaczenia w odleglosci 10 metrow sloni, zyraf, zebr, guzcow, bawolow, impala. Bylo odjazdowo wjechalismy do parku i zboczylismy z drogi na camp. Jedziemy a tutaj stado sloni sobie stoi i wcina, pozniej zyrafy. Okazalo sie ze camping sie spalil wiec znow jechalismy dalej a Mlody stanal za blisko stada tak ze wielki samiec na niego wystartowal takze darl afryka jak na Dakarze :-) Pozniej jadac dalej przez park ciagle nowe stada zebr,zyraf,sloni i zachodzace Slonce ehh. Noc spedzilismy pod baobabem a rano przywitaly nas skorpiony... Walimy dalej do Karongi.pa.
09:55, motopodroze_pl
Link Komentarze (4) »
piątek, 05 grudnia 2008
Tanzania-Peponi

No co tu duzo mowic ale mamy za soba 5 trudnych dni = walki z plaza, oceanem, rafa kolarowa itp... Ehh naprawde byly nam = potrzebne te kilka dni wypoczynku... Zaliczylismy snorklowanie nad rafa i = bylismy zachwyceni kolorami i pieknem podwodnego swiata chyba mamy kolejne = hobby :-) . Trafilismy tez na faze Ksiezyca gdzie sa w dzien odplywy i = jestesmy w szoku jak to z 10 metrowej plazy robi sie 200 metrow szerokosci = oczywiscie sprawdzilem ze jezdzic mozna po calej szerokosci, byla rewelka, = zero ludzi, tylko odkrecona maneta i drift a potem 120 km/h po piasku ehhh = zrobilismy troche zdjec do kalendarza afrykanskiego:-) Cena za camping = przystepna bo 4 dolce za glowe a zarcie na dzien okolo 8 dolarow ale jemy = we wlasnym zakresie bo to i tak za drogo. Jutro rano ruszamy do Malawi, = droge rozbijamy na dwa dni, bo to ponad 1200 km. Zanocujemy w parku = Mkuni,droga prowadzi przez jego srodek i nie trzeba placic za wjazd. Aaaa, = udalo nam sie za pomoca srubokreta i mlotka rozbroic zebrane wokol nas = (ciagle spadaja) 3 orzechy kokosowe, mleczko takie sobie, ale miazsz = paluszki lizac i po tych 3 orzechach lezelismy brzuchami do gory z = przezarcia :-) Pa. P.s. Bogatego Mikolaja Wszystkim.... Ale schiza a ja w krotkim rekawku na plazy...=
20:17, motopodroze_pl
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 01 grudnia 2008
Tanzania-Peponi

No i dobilismy nad Ocean Indyjski. Trudno uwierzyc ale woda ma okolo 35 stopni i jest cieplejsza niz temp powietrza, oczywiscie jest bialy piasek, palmy i namioty na plazy...kraby biegajace po plazy, rosna banany i orzechy kokosowe a jutro poplyniemy lodzia do rafy aby ponurkowac :-). Kenie przejechalismy dosc szybko spotykajac zyrafy i malpy przy drodze. Co do safari zadecydowalismy ze ze wzgledu na b.wysokie ceny w Kenii i Tanzanii zrobimy safarii w RPA -park Krugera i Namibi w Etosha. W moim moto padla pompa w koncu kupilismy pompe Tiger a generalnie do AT pasuje kazda pompa paliwowa elektryczna. Juz nigdy nie zamontuje oryginalnej pompy bo to kompletny szajs. Ide poplywac... A u Was pewnie juz zima brrr... P.s. Od Kingi i Asi: Drogi Lordmacku,dziekujemy Tobie za docenienie naszych pup w drodze z Moyale do Marsabitu,Ty jeden wiesz co musialysmy przejsc.
15:09, motopodroze_pl
Link Komentarze (2) »
środa, 26 listopada 2008
Kenia-Rownik-Nairobi


Ha ! ROWNIK zostal zdobyty, dokladnie dzis o 12:00. Zroblismy zdjecia i doswiadczalnie sprawdzilismy efekt "woda w wannie" chyba sie to zwalo Cornoliusa czy cus i rzeczywiscie woda wyplywajaca z wiaderka 20m przed rownikiem krecila sie w jedna strone, 20m za w druga a na rowniku nie krecila sie wcale :-)Teraz jestesmy w Nairobi w super campie J&J sa super warunki i bardzo dobry mechanik od moto naszczescie nie musimy z niego korzystac. Jest tez darmowe wifi wiec jak pozycze jakiegos lapa to wrzuce wiecej zdjec. Jutro zostajemy w Nairobi bo musimy wyszukac dobre i tanie safari i od tego uzaleznimy dalsza trase. Myslimy tez aby Sylwka spedzic u Johana na wschodnim wybrzezu Rpa gdzie Johan ma dom i takze camping dla gosci, a sylwestra zawsze organizuje na plazy :-) odmeldowuje sie...
18:40, motopodroze_pl
Link Komentarze (3) »
wtorek, 25 listopada 2008
Kenia-Ishiolo


No i udalo sie przejechac, motocykle i zawieszenia przetrwaly. Teraz od Ishiolo do Nairobi tylko asfalt. Dzis spotkalismy pierwszego motocykliste jadacego z przeciwka to byl Daniel z Columbii, jest od 7 miesiecy w drodze przejechal przez Ameryke Poludniowa i z Rio przelecial do Cape a teraz jedzie przez Afryke do Indii, a to wszystko na 180cm pojemnosci prosto z Indii na chinskich czesciach. Wymienilismy sie informacjami, my jak sie jedzie w gore on jak w dol, zrobilismy zdjecia i w droge. Teraz siedzimy w campie i czekamy na zarcie pijac piwko :-) To tyle. Pa.
17:43, motopodroze_pl
Link Komentarze (1) »
niedziela, 23 listopada 2008
Kenia Marsabit 2

Zostajemy jeszcze jeden dzien dluzej w Marsabit, znalezlismy camping z ciepla woda chyba pierwszy w podrozy i jest cicho i milo do tego sa z nami Lucy i Sean, jutro pojezdzimy po okolicy bo wokol jest rezerwat. Pojutrze jeszcze przed wschodem Slonca zaatakujemy druga czesc drogi podobno jeszcze gorszej niz ta ktora przebylismy... Tak z klimatow jakie teraz panuja to Sean wczoraj pod prysznicem spotkal dwa skorpiony, teraz jest 20 stopni robimy w ognisku kolacje, jest piwko, niebo pelne gwiazd wlasnie odezwala sie hiena, spiewa nocny ptak ehh Na zdjeciu droga do Lalibeli.
18:12, motopodroze_pl
Link Komentarze (3) »
sobota, 22 listopada 2008
Kenia-Marsabit

Dotarlismy do Marsabit to byl najtrudniejszy, najbardziej wyczerpujacy off w moim zyciu, drogi Sudanu to niedzielna wycieczka, 250 km jechalismy 11 godzin co 15 km musielismy stawac na 10min bo na zawieszeniu mozna bylo jajka smazyc. Niestety udalo mi sie fiknac kozla i teraz mam obtarty tylek i urwany kufer ale da sie zrobic, Asi naszczescie nic nie jest. Wiemy juz ze nastepny odcinek drogi jest taki sam, wiec zdecydowalismy dac sobie jeden dzien oddechu i jutro odpoczywamy, moze skoczymy obejrzec piekne kratery ktore mijalismy. Padam z nog.. Pa. P.s. Na zdjeciu kosciol Sw.Jerzego w Lalibeli
18:47, motopodroze_pl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 listopada 2008
Etiopia Gondar-Lalibela-Addis Abeba i teraz Kenia

Od kilku dni = jestesmy w Etiopii. Niestety w Etiopii trudno o zasieg gsm a jak jest to i = tak nie dziala wysylanie sms o internecie mozna pomarzyc dlatego tak malo = wiesci od nas. Po Sudanie nastapila zmiana w krajobrazie i skonczyly sie = gole skaly i piaski ktore towarzyszyly nam od Turcji zastapila ja sawanna = i piekne zielone gory w Etiopii. Wjazd do samej Etiopii robi niezapomniane = wrazenie kiedy wspinasz sie szutrowymi trasami a roznica wysokosci = pomiedzy wzniesieniami to kilkaset metrow a co jakis czas przeprawa przez = strumien, odjazdowo. Etiopia to biedny kraj a ludzie mili ale nastawieni = na wyciagniecie od ciebie jak najwiecej kasy. Takze po tym jak ktos ci = pomoze zawsze bedzie chcial napiwek. Ceny jedzenia niskie a benzyna 3 zl. = Drogi roznej jakosci ale duzo szutrow no i ciagle zwierzeta na drodze cale = stada krow owiec lub koz. Zobczylismy wykute w skalach monastery w = Lalibeli robia wrazenie ogromem pracy jaka zostala wykonana i tym ze = powstaly w srodku Afryki wtedy gdy w Europie cywilizacja byla na tym samym = poziomie. Do Lalibeli prowadza drogi szutrowe i kamieniste na wysokosci od = 2000 do 3500 mnpm takze widoki sa powalajace. Motocykle sprawuja sie = odpukac ok tylko Mlody zlapal gume taaakiego gwozdzia a detka ma teraz 8 = dziur takze jest na zapasie a jedzie na nowej. Ciagle jedzie z nami Johan = z RPA na swojej AT zdazylismy juz go dobrze poznac i bardzo go = polubilismy. W tej chwili jestesmy Addis i jutro lecimy w kierunku Kenii = liczymy ze to zajmie nam 3-4 dni. Watpie aby byl zasieg albo dzialaly mms = wiec nastepny sygnal z Kenii. Pozdro. No i jest sygnal w Kenii i dziala blog.=20 W ten dzien kiedy mielismy jechac okazalo sie ze padl znow akumulator u = mnie prawdopodobnie padla cela i aku stracilo pojemnosc, cala Addis = objezdzilem lokalnym transportem z Johanem i lokalnym znajomym Jaredem i = znalezlismy prawie pasujacy. Po wyjezdzie z Addis dotarlismy nad piekne = jezioro i spedzilismy caly dzien byczac sie na czarnym wulkanicznym piasku = i ogladajac kolorowe ptaszyska ktorym ubzduralo sie ze ten kolo w lusterku = motocykla wygladajacy jak one ma cos do nich i trzeba go dziobnac i tak = caly dzien. Po wyjezdzie z tego pieknego zakatka po 100 skonczyla sie = odkryta ziemia i teraz wszedzie jest trawa i zielono no i zaczela sie = takze czerwona afrykanska gleba wyglada ahh to trzeba zobaczyc... Dzis z rana dojechalismy do granicy ktora poszla gladko i wlasnie = skonczylismy serwis moto i sa gotowe na nastepne 10000km bo dwa dni temu = stuknela nam dycha czyli polowa dystansu. Jutro i pojutrze to ostre 600km kamienistej drogi ktora rozbijamy na dwa = etapy boimy sie o zawieszenia bo podobno te odcinki je zabijaja... Ale = wiemy juz ze powstala firma na koncu drogi ktora naprawia wszelkie = zawieszenia wiec jakby co... Podobno jedyny sposob aby przejechac to dawac = ostygnac zawieszeniu aby olej z przegrzania nie rozsadzil calego = ustrojstwa no zobaczymy.. Ide spac jutro wczesnie wstac bo przejechac trzeba bewzglednie za dnia po = nocy grasuja bandyci na tym pierwszym odcinku (sic=21) Pa.=
18:26, motopodroze_pl
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2